Pracoholizm – czym nie jest

Bardzo często słyszę w swoim otoczeniu, że ktoś czuje się pracoholikiem lub po prostu, że ktoś inny jest pracoholikiem. Czy aby na pewno dobrze rozumiemy to określenie?

Zacznijmy może od definicji Pracoholizmu:

rodzaj uzależnienia psychicznego, objawiającego się obsesyjną i wewnętrzną potrzebą ciągłego wykonywania pracy kosztem innych czynności, również rodziny, snu i odpoczynku.wikipedia

Mamy podkład do zrozumienia istoty pracoholizmu, pora na kilka przykładów z życia, które na pewno sam znasz.

Scenariusz pierwszy: Mam pomysł!

O 18 w sobotę wieczorem pojawia się w Twojej głowie znakomity pomysł. Czujesz, że musisz teraz usiąść i zacząć coś zrobić. Kawa. Dalej piszesz. Wszyscy zasnęli, ale Ty już masz pomysł mniej lub bardziej spisany. Idziesz spać. Gdy jeszcze leżysz nagle olśnienie, że to powinno być jednak nieco inaczej. Wstajesz i zmieniasz.
Takich pomysłów masz kilka w roku.

Scenariusz drugi: Przynosisz pracę do domu

Standardowa procedura – wracasz do domu, obiad. Kilka słów z rodziną. Otwierasz komputer i dalej walczysz z terminami, e-mailami i projektami. Komputer zamykasz o 21. Wtedy jesteś dostępny dla najbliższych. Mówisz, że masz po prostu teraz nieco więcej pracy, ale kontrolujesz sytuację – żona mówi „odbierz dziecko z przedszkola” to odbierasz. Pamiętasz. Sytuacja jest powtarzalna, niemalże codziennie, ale przez kilka tygodni. Jakoś wszystko się kręci, rodzina mniej lub bardziej rozumie sytuację i jest w stanie ją zaakceptować. Z czasem sytuacja wraca do normy – czyli nie przynosisz pracy do domu.

Czym różnią się obie sytuacje? Pierwsza to jest kreatywność – niesamowite uczucie, gdy masz przypływ takiej energii do tworzenia i jesteś w stanie coś z tym zrobić. Druga, często niezależna od Ciebie – po prostu jest dużo pracy, a czasu mało. Może dało się to lepiej zorganizować – teraz jednak już z tym nic nie zrobisz. Po prostu walczysz, niestety najbliżsi często są pierwszymi ofiarami, ale jeśli sytuacja nie powtarza się zbyt często to z pewnością zrozumieją.

Wbrew pozorom obie te sytuacje nie mają jednak nic wspólnego z pracoholizmem. Czym jest więc pracoholizm?

Scenariusz trzeci: Już jestem!

Wracasz codziennie o 17, czasami zabierasz nawet komputer do domu, żeby coś tam dokończyć. Jesteś, ale Ciebie nie ma – wciąż myślisz o pracy, zadaniach, terminach. Dzwoni telefon – pewnie szef. Podbiegasz nerwowo. Miałeś kupić prezent dla dziecka, ale niestety nie udało się, bo miałeś spotkanie a później zapomniałeś. Jesteś często agresywny i niemiły. Bawisz się z dzieckiem, ale w ręku trzymasz telefon i coś tam jeszcze poprawiasz. Pracę, mimo, że wyszedłeś z biura, masz w głowie. I towarzy temu niepokój. Czasami nawet złość i agresja.

I to jest pracoholizm – nie to, że lubisz swoją pracę, ale po prostu niezależnie od sytuacji jesteś w niedoczasie, cały czas myślami w pracy. Nawet wbrew sobie – letni wieczór nad jeziorem. Nie ma nawet zasięgu, ale Ty myślisz co powiedzieć szefowi w poniedziałek rano.

Jeśli chodzi o dwa pierwsze przykłady to przyznam szczerze, czasami nadużywałem cierpliwości najbliższych, ale to raczej „w szczytnym celu”. Trzecia sytuacja to jest pracoholizm – tego unikaj.

Najprostszym sposobem na rozróżnienie czy to co robisz to jeszcze praca, czy już pracoholizm to negatywne emocje i stres. Jeśli Twoja praca źle wpływa na relacje z bliskimi to jesteś prawdopodobnie pracoholikiem, niezależnie czy kończysz pracę o 15 w biurze czy o 21 przy włączonym komputerze w domu.