Krajobraz po franku

We wprowadzającym wpisie w kategorii Biznes i Gospodarka oczywiście muszę zacząć od kursu franka szwajcarskiego, z którym wielu dziennikarzy już jest na „Ty” i piszą „Franek”, czy wręcz „Szwajcar” .

Nawet 4,40 zł kosztował w piątek „szwajcar”. Pojawiły się pierwsze pomysły na to, jak ratować frankowych kredytobiorców – Maciej Samcik, wyborcza.biz

Prawda jest taka, że lubimy katastrofy. Najlepsze są piękne katastrofy. A zdecydowanie są najlepsze te katastrofy, które wydarzyły się u sąsiada. Tak jesteśmy stworzeni na tej szerokości geograficznej, może to kwestia braku słońca jak sugerował Kazik w jednej ze swoich piosenek? W każdym razie mamy katastrofę.

Jestem ekspertem, znaczy sprzedawcą

Kilka lat temu mieliśmy na każdym rogu doradców finansowych, znaczy sprzedawców, ale to nie brzmi tak doniośle. Teraz ich już nie ma, bo nie bardzo jest co sprzedawać. Wszystkich klientów „zapakowali” w różne produkty finansowe po uszy, to i banki kazały im się teraz „zapakować”. Taki rynek. A rynek był na pakowanie we franki. O samych frankach zostało już bardzo wiele napisane w ciągu ostatnich dni. Nasi eksperci (często Ci sami, którzy namawiali na kredyt w walucie) dziś prawią:

Kredyt powinno brać się w walucie, w której się zarabia.

Otóż kochani „eksperci” – nie jest to żadne zabezpieczenie.

Inflacja

Kredyt w złotówkach może stać się również toksyczny, podobnie jak walutowy. Substancja trująca nazywa się inflacja. Pamiętam jeszcze reklamy z hasłem „Lokata 14 proc.”. Szanowni eksperci – oszacujcie proszę, co się stanie z kredytem złotówkowym, jeśli inflacja powróci do poziomu powyżej 10 proc. A w ciągu najbliższych dwudziestu kilku lat może wiele się wydarzyć, Polska nie ma specjalnie dobrych doświadczeń z inflacją i to jest równie niebezpieczne, co kredyt w walucie. Żeby nie być gołosłownym przypomnę kredyt „Alicja” oferowany przez bank PKO BP pod koniec lat 90. Dochodziło do takich sytuacji, że klienci po kilkunastu latach regularnego spłacania kredytu mieli wciąż więcej do spłaty niż zaciągniętego długu! Oczywiście sama konstrukcja kredytu była nieco bardziej złożona, jednak chciałem tylko wskazać, że złotówka nie jest żadnych rozwiązaniem.

Idealne rozwiązanie na kredyt hipoteczny

Idealne rozwiązanie jest jedno i stosunkowo proste – stałe oprocentowanie kredytu hipotecznego. Czyli produkt nieco zbliżony do kupowania telewizora na raty. Z góry wiesz, ile masz zapłacić za miesiąc i ile będzie wynosić ostatnia rata. Kredyt taki jednak nie ma zbyt wielkiej historii w Polsce, jednak w innych krajach kredyt taki jest normą.