Chiński – jak się zaczęła moja przygoda

Wszystko zaczęło się jakieś dwa i pół roku temu od poszukiwań nowego języka, którego chciałbym się uczyć. Było kilka propozycji – miałem jednak dwa warunki brzegowe. Musi być przydatny za 10 lat i ma być trudny.

Po co się uczyć?

Pytanie pierwsze – po co się uczyć? Mając blisko 40 lat wielu z nas szuka raczej powodów, żeby czegoś nie robić niż dokładać sobie nowe obowiązki. Głównym powodem była nie tyle chęć poznawania nowego, co sama chęć nauki i mobilizacji szarych komórek. Czyli zupełnie coś odwrotnego niż robiliśmy na studiach! A po co się uczyć? No właśnie – nasz mózg jest tak skonstruowany, że potrzebuje ciągle nowych wyzwań i nowych zadań nawet nie po to, żeby się rozwijać, ale po to, żeby utrzymać stan obecny. Tak więc trzeba się ciągle uczyć.

Dlaczego chiński?

Pod uwagę brałem dwa języki „egzotyczne” – chiński i arabski. Arabski wydawał się stosunkowo prosty,  mimo całkowicie obcego kształtu liter dla naszej kultury okazuje się, że to tylko 28 liter! Po drugiej stronie chiński i ok. 3 tys. znaków, które trzeba opanować, żeby czytać gazetę. Drugim warunkiem była jego użyteczność i to, że będzie potrzebny w naszym regionie za 10 lat. Patrząc na gospodarkę i politykę podjąłem decyzję – będę uczył się języka chińskiego!

Pierwsza lekcja

Poszukiwania szkoły nie były łatwe – udało mi się znaleźć szkołę języków azjatyckich „Mandarynka”. Dzwonię i proszę o trzy lekcje „testowe”, żeby posmakować. Wtedy podejmę decyzję co dalej. Lekcja 30 minut. Jak było? Patrząc z perspektywy tamtego okresu – bardzo trudno! Patrząc z dzisiejszej perspektywy – pewnie tak samo jak na pierwszej lekcji angielskiego, czy niemieckiego. Po pierwszej lekcji dość długo starałem się przyswoić nową wiedzę. Po trzech lekcjach podjąłem decyzję – podejmuję wyzwanie!

Gdzie jestem dziś?

Wydaje mi się, że całkiem sprawnie potrafię rozmawiać na jakieś codzienne tematy – oczywiście długa droga przede mną, jednak mogę powiedzieć, że udało się wytrwać. Okazało się jednak, że moja córka Malwina, sama „zaraziła się” chińskim. Na początku podpatrywała jak się uczę w domu, zaczęła dopytywać, w końcu poszliśmy na kilka lekcji. No i też podjęła decyzję, że chce się uczyć – i chyba idzie jej całkiem nieźle, bo już drugi raz z rzędu prowadziła wykład w ramach Polskiej Akademii Dzieci o chińskiej kulturze i języku.

Malwina prowadzi wykład w ramach Polskiej Akademii Dzieci

Malwina prowadzi wykład w ramach Polskiej Akademii Dzieci

Czy to była trafna decyzja, żeby zacząć się uczyć? Oczywiście! Mam nadzieję, że i Was uda mi się nieco zachęcić do podejmowania nowych wyzwań! O tym w kolejnych wpisach.

  • Niezła historia! I postępy chyba też szybkie, prawda?

    • Sylwester

      Postępy to jedno, drugie to poznawanie kultury – będzie o tym więcej wpisów.